Dzieci,  Lifestyle

Zakupy z dzieckiem w dobie pandemii – dlaczego oni tak na mnie patrzą?

Robienie zakupów to czynność, którą wykonuje każdy z nas, częściej, lub rzadziej, codziennie lub raz na tydzień, dwa, w zależności od naszych potrzeb. Nigdy ludzi nikt nie ograniczał nas w tej sferze życia, no może oprócz funduszy jakimi dysponujemy. Zmieniło się to wraz z atakiem pandemii tak naprawdę na całym świecie. Zakupy nie są już bezstresową formą rozrywki i wyrwania się z domu, a wręcz czasami budzą stres i obawy.

Czym się stresujemy?

No właśnie, tak naprawdę w każdym z nas takie stresujące wyjścia z domu budzą inne emocje. Z głośników w sklepach ciągle słyszymy, aby zakrywać nos i usta, dezynfekować ręce, robić zakupy szybko i sprawnie aby nie blokować kolejki innym czekającym. Najlepiej płaćmy bezgotówkowo, bo zmniejsza to ryzyko zakażenia. Przed każdym sklepem lub na jego drzwiach atakują nas miliony kartek o tym, ile osób może przebywać w sklepie, gdzie znajdziemy jednorazowe rękawiczki i płyn do dezynfekcji. W telewizji słyszymy, że najlepiej do sklepu wychodzić jak najrzadziej z dokładnie rozplanowaną listą zakupów tak żeby nie chodzić po alejkach bez sensu i szukać tego co może nas zainteresować. W teorii wszystkie te zalecenia są bardzo proste, ale jak wygląda to w praktyce?

Teoria kontra praktyka

W praktyce w niektórych sklepach zasady i zakazy te wyglądają nawet nie do końca poważnie. Ostatnio czytałam o przypadku gdzie w osiedlowym sklepie spożywczym Pani kasjerka kazała małżeństwu w kolejce stanąć w 2 metrowym odstępie bo tak nakazuje prawo, gdy para nie chciała tego zrobić usłyszeli że bez tego nie zostaną obsłużeni, mimo że tak naprawdę stali w kolejce z jednym wózkiem.

Innym przykładem może być to, że mniejsze sklepy po wprowadzeniu obostrzeń co do listy klientów, na sklep wystawiły tylko tyle wózków zakupowych(tych dużych) ile w sklepie może znajdować się klientów, czyli po prostu – zabraknie dla Ciebie koszyka- czekasz przed sklepem. Na pewno dla kasjerów jest to ułatwienie, ale znam osobę, która przyszła do sklepu jedynie po papierosy, czyli tak naprawdę nawet do połowy alejek nie weszła, jednak musiała zabrać duży koszyk na kółkach. Musiała go zabrać po ta aby przejechać nim obok kasy i stanąć w kolejce, tak naprawdę koszyk ten pozostawał pusty no bo przecież papierosy sprzedają jedynie przy kasie i wyciągają je spod lady.

Innym z kolei przykładem sytuacji śmiesznej jest to co stało się w sklepach po zniesieniu części obostrzeń jeżeli chodzi o liczbę klientów. W następny dzień po informacji o tym że w sklepach może przybywać 1 osoba na 15m2 powierzchni nagle z przykładowych 12 wystawionych wózków w sklepie zrobiło się ich 30. Znikły też ogólnodostępne rękawiczki jednorazowe. Wcześniej obok wózków stał pracownik sklepu, prosił o zabieranie wózka i nałożenie rękawiczek, po zakończeniu zakupów natomiast zabierał od klienta wózek i dezynfekował jego rączki. Wszystkie te praktyki zniknęły zaraz po tym jak zniesione zostały obostrzenia.

Jak wyjść na zakupy i nie zwariować

Jest to zapewne bardzo często zadawane pytanie w Waszych domach. W moim też, uwierzcie. Po pierwszym ogłoszeniu zakazów jakie zaczęły obowiązywać w związku z pandemią koronawirusa, sama nie wiedziałam co robić i jak przeorganizować życie w myśl słynnego #zostańwdomu.

Mamy w domu takie zwyczaje, że na zakupy, celem oszczędności i tak jeździmy całą rodziną raz w tygodniu do dużego hipermarketu. Tak się składa że poruszamy się tam autobusami. Robię wcześniej dokładną listę co w jaki dzień będzie na obiad i na tej podstawie powstaje lista zakupów. Zakupy te są dość duże, wiec jedna osoba z zasady nie da rady donieść ich z powrotem do domu, dlatego są to wyjazdy całą rodziną.

Dlatego też, miałam niezłą zagwozdkę jak to ogarnąć żeby wyjść, zrobić te zakupy i przeżyć. Wahałam się czy mamy możliwość pojechania do dużego supermarketu, ale jednak podjęliśmy decyzję że nie będziemy ciągnąc dziecka do tak wielkiego sklepu na zakupy, które trwają z zasady około godziny lub dłużej. W domu też niestety zostawić go nie mogliśmy bo ma dopiero 5 lat i nie jest w stanie sam ze sobą zostać i zapewnić sobie bezpieczeństwa. Przeorganizowaliśmy sobie te nasze cotygodniowe rytuały. My jako rodzice wychodziliśmy na szybsze zakupy raz w tygodniu a dziecko zostawało pod opieką sąsiadki. Niestety takie szybkie zakupy maja swoje minusy, w mniejszych sklepach nie ma tego wszystkiego co jest w dużym hipermarkecie. Trzeba więc czasami podskoczyć do sklepu jeżeli czegoś zabrakło. I tutaj pojawiają się schody.

Ja aktualnie przebywam na zasiłku opiekuńczym, partner pracuje. Niestety nie wypada mi samej wychodzić do sklepu wraz z dzieckiem, ponieważ słyszałam o sytuacjach gdzie matka z dzieckiem do sklepu nie została wpuszczona – głownie do tych małych osiedlowych. Wiem że jest to niezgodne z prawem, ale dużo takich mam o tym nie wie. Ja więc do sklepu z dzieckiem nie wyszłam przez ponad miesiąc, syn siedział grzecznie w domu, ale pomyślmy co mają zrobić mamy które same cały czas wychowują dzieci? Które nie maja rodziny która przywiezie im zakupy lub chociaż popilnuje dziecka aby te zakupy mogła zrobić. A zapewne ta odpowiedzialna mama nie narazi się na wygonienie ze sklepu, lub niewpuszczenie do niego, jednak jeść też coś musi.

Powiem Wam że sama nie wiem co bym zrobiła – wychowywałam syna samotnie przez około 4 lata, dopóki nie poznałam mężczyzny swojego życia, który jest wsparciem na całej linii. Ale gdyby przyszło mi się samej zmierzyć z tym wszystkim, byłabym w kropce. Pandemia i jej konsekwencje, są ciężkiej dla każdego z nas. Z jednej strony boimy się sami o siebie i rodzinę, ale z drugiej musimy jakoś żyć aby nie zwariować. Tylko jak?

Karolina

Jestem kobietą, mamą, partnerką, która dzięki temu miejscu chce pokazać siebie i to jak postrzegam otaczający mnie świat. Mam 26 lat, kochającego partnera, oraz 5 letniego, niesfornego, lecz cudownego syna.

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Koralina
6 miesięcy temu

Ja mogę zostawić dzieciaki z dziadkami, ale moja corka już strasznie teskni za zakupami 😉

Beata Herbata
6 miesięcy temu

Mój syn od chyba dwóch miesięcy nie był w żadnym sklepie. Ale ogólnie uważam, że stres jest niepotrzebny i tylko niszczy zdrowie. Ktoś tu całkiem dobrze zeruje na pandemii strachu. I mam nadzieje, ze wrócimy do dawnego życia.

Life by Kadia
6 miesięcy temu

Świetny wpis. Ja mam właśnie ten problem, ponieważ partner w delegacjach, a ja sama z dzieckiem w domu. Dziadków, rodziców tutaj nie ma, więc chcąc nie chcąc muszę z nim chodzić do sklepu. Na początku było ciężko. Złowieszcze patrzenie, że idę z dzieckiem, jakby to ono było największym zagrożeniem. Teraz już na porządku dziennym jest to, że dzieciaki chodzą po sklepach (W mojej miejscowości).