Dzieci,  Lifestyle

Zaszczepiłam dziecko w czasie pandemii!

Temat szczepień u dzieci jest sprawą bardzo indywidualną, zależącą głownie od rodziców, jednak im bardziej do przodu z wiedzą i nauką, tym coraz więcej osób decyduje się na nieszczepienie dzieci. Nie neguje, mają prawo tak myśleć, jednak ja sama dziecko szczepie, szczepionkami bezpłatnymi, według kalendarza. Nigdy nie mieliśmy NOP (Niepożądanego Odczynu Poszczepiennego), nie mieliśmy też skutków ubocznych. Dlatego moje zdanie w sprawie szczepienia i jego zasadności jest takie, ze dzieci powinny być szczepione, chyba że są ku temu medyczne przeciwwskazania. Kolejne szczepienie wypadło nam akurat podczas pandemii- powinniśmy zrobić je już po Wielkanocy, ale przesunęłam to trochę w czasie ze względu na zakaz przemieszczania się i ogólną panikę. Jednak wczoraj wybraliśmy się na szczepienie które dzieci przyjmować powinny po 5 roku życia.

Strach przed nieznanym

Czy bałam się wczorajszego szczepienia? Bałam się, ale nie tego że wystąpi „NOP”, bałam się po prostu że moje dziecko aktualnie bezobjawowo coś przechodzi i może przez to szczepienie zostanie zakończone NOP-em. Ufam naszej pediatrze jak nikomu innemu, zna moje dziecko od urodzenia, zna każdą jego chorobę, preferencje, leki, to na co jest uczulony, w końcu jest z nami 5 lat. Więc zaufałam jej tez teraz. Wypadała nam szczepionka przypominająca na Polio, oraz DTaP, czyli tężec, błonica i krztusiec, szczepienia niezwykle ważne, szczególnie tężec teraz w okresie letnim, gdzie dziecko wypadki i urazy ma co chwile.

Na pewno bałam się też tego jak to szczepienie będzie wyglądało w dobie pandemii, przecież przychodnie są nieczynne, przecież nie ma wizyt osobistych – jedynie w ważnych przypadkach. Czy w ogóle puszczą nas do poczekalni czy będziemy czekać na dworze. Pełna obaw zadzwoniłam do przychodni z samego rana.

Jak to naprawdę wygląda?

Tak jak napisałam wyżej, z rana zaraz po 8 zadzwoniłam do przychodni z informacją, że chce umówić 5 latka na szczepienie do przychodni. Pan (tak, Pan) z rejestracji odnalazł naszą kartę, sprawdził że faktycznie wypada nam teraz szczepienie, i teraz zaczyna się cała procedura. Umówił nas na godzinę 10:30, ale koniecznie o 10:20 musiałam zadzwonić na ten sam numer telefonu, ponieważ lekarz kwalifikujący musi zrobić wywiad przed wpuszczeniem do przychodni. No to zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy, przed przychodnią zadzwoniłam, lekarka zadała nam 5 pytań o to czy podczas ostatnich dwóch tygodni mieliśmy objawy chorobowe, gorączkę, jakieś urazy, wizyty w szpitalu, oraz czy byliśmy za granicą, bądź czy mieliśmy kontakt z kimś kto przebywał na kwarantannie. Moja odpowiedz na wszystkie pytania była przecząca. Zostaliśmy więc wpuszczeni do zamkniętej na klucz przychodni, w maskach oczywiście, na wejściu dezynfekcja rąk itd. Pani wprowadzająca nas do gabinetu, jak i Panie w gabinecie razem z lekarzem ubrane były w przyłbice, rękawiczki i białe kombinezony od stóp do głów, wyglądały wręcz jak kosmici. Poważnie. Reszta przebiegała raczej normalnie, dwie dawki szczepionki, wpis w książeczkę zdrowia i do domu. Mój syn żadnych objawów NOP nie ma, tak jak przy innych szczepieniach więc też i moje obawy się uspokoiły.

Ale powiem Wam tak szczerze, że lekarze w tych strojach mnie osobiście przerazili, ja jak najbardziej rozumiem że chodzi tu o bezpieczeństwo… pomyślcie jednak co w sytuacji jak na szczepienie idzie młodsze dziecko? Które nie rozumie co się dzieje i widzi białego stwora z maską w przyłbice wbijającego mu igłę w rękę lub nogę, przecież jest to trauma na całe życie! Czy to wszystko naprawdę jest nam niezbędne?

Karolina

Jestem kobietą, mamą, partnerką, która dzięki temu miejscu chce pokazać siebie i to jak postrzegam otaczający mnie świat. Mam 26 lat, kochającego partnera, oraz 5 letniego, niesfornego, lecz cudownego syna.

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
jointyicroissanty
6 miesięcy temu

Niestety znam kilka osób, jedną z bardzo bliskiej rodziny, których dzieci po szczepieniach mają problemy ze zdrowiem. Cieszę się, że u Twojego syna nie wystąpiły żadne objawy NOP.
Pozdrawiam:)

ZakamarkiIgusi
ZakamarkiIgusi
6 miesięcy temu

Brawo :)Jestes świadomą mamą a to cieszy.

Love in Home
6 miesięcy temu

My też niedawno szczepiliśmy córkę i też się obawiałam wszystkiego w sumie. Na szczęście wszystko bez problemu. Bardzo zazdroszczę zaufanego pediatry, warto się takiego trzymać ☺️☺️

a.purgal
6 miesięcy temu

Faktycznie, jest takie ryzyko. Sama bym się przestraszyła, a co dopiero dziecko! Pozdrawiam serdecznie, Ola

Daria
6 miesięcy temu

Bardzo dobrze zrobiłaś 🙂
A co do strojów, to mamy takie, a nie inne czasy, więc dziecku trzeba to wytłumaczyć, a lekarze się zabazpieczają i tyle 🙂

ZaczytanaOla90
6 miesięcy temu

Myślę, że szczepienia zawsze niesie jakieś ryzyko powikłań. Niestety mamy teraz czas jaki mamy i jest jeszcze wiekszy strach. Nie zmienia to faktu, że również bym zaszczepiła gdyby była taka potrzeba.