Życie

Znowu ona, migrena!

Jestem migrenowcem i to takim typowym, ona pojawia się, nic na nią nie działa, trwa trzy dni i tak jak gdyby nigdy nic odchodzi. Znacie to? Ja znam doskonale od kilku dobrych lat. Też ciągle zadajecie sobie pytanie, dlaczego boli mnie głowa? Przecież się nie denerwowałam, nie przebywałam w głośnym miejscu, co poszło nie tak, przecież leki wzięłam jak ból był lekki!

Kiedy to się zaczęło?

Mnie akurat bóle głowy towarzyszą już od dzieciństwa. Pamiętam jak jako 7-8 letnia dziewczynka leżałam na łóżku bo bolała mnie głowa, mama do mnie przychodziła, podawała 1 tabletkę Apapu i działało. Nie zawsze ale w większości przypadków. Jeżeli nie podziałało, kończyło się zawsze tak samo, wymiotowałam, szłam spać i budziłam się jak nowo narodzona. Dla osób które cierpią na taką przypadłość zapewne brzmi to znajomo, prawda?

Nigdy tych bóli głowy nie kojarzyłam z migreną, szczególnie w młodym wieku. Dopiero teraz z perspektywy czasu widzę że pojawiały się on systematycznie przed miesiączką, czy na przykład w jakichś stresowych dla mnie sytuacjach. Mój organizm stres odreagowywał atakami migreny. Najgorzej było w szkole, kiedy zaczynał się ból, higienistka nie mogła mi pomóc ponieważ w szkole nie można dzieciakom podawać leków, do domu też nikt nie chciał mnie zwolnić. Więc tak siedziałam na tych lekcjach myślami będąc gdzieś indziej. Skupić nie mogłam się za grosz, ledwo widziałam na oczy, a do tego albo jedna albo druga skroń przeraźliwie mi pulsowała.

Tak naprawdę kiedyś nie miałam na migrenę żadnego lekarstwa. Czasami pojawiała się jak spadło mi ciśnienie, wtedy wypiłam kawę i pomagało, ból znikał. Jednak innym razem nie pomagało na nią nic, więc przez 3 dni byłam ledwo żywa, nikt nie wiedział co się dzieje, nikogo za bardzo to nie odchodziło. Moi rodzice (w sumie opiekunowie prawni) nie dopuszczali do siebie myśli że może to być coś poważnego, jakaś choroba czy coś, bo jak? Objawiająca się tylko bólem głowy. Dla nich niemożliwe i nie do pojęcia. Lata mijały a ja cierpiałam nadal.

Za dużo leków

Leki podczas ataku migreny pakowałam w siebie bez opamiętania, paracetamol, ibuprofen, ketoprofen, kwas acetylosalicylowy. Był to okres kiedy wychowywałam syna sama, musiałam sobie pomagać lekami aby być w stanie funkcjonować, bo przy migrenie bez tego nie dało rady. Jednak z czasem każdy rodzaj leków przestawał na mnie działać, już sama nie wiedziałam jak sobie radzić. Później poznałam mojego aktualnego partnera, jak zobaczył on co robię kiedy boli mnie głowa, sam łapał się za swoją, chciał na siłę wysłać mnie do lekarza jednak ja byłam przeciwna.

Pamiętam ten dzień jak dzisiaj, był listopad. Wstałam rano i wiedziałam że to nie będzie dobry dzień. Zaczęłam malować się do pracy ale przerwałam, obudziłam partnera i z płaczem powiedziałam że nie dam rady iść dzisiaj do pracy. On wtedy wstał, wziął telefon i wezwał karetkę, ja leżałam i czekałam aż ktoś będzie w stanie mi pomóc. Tamtego dnia głowa bolała tak jak nigdy wcześniej. Przyjechali, podali mi kroplówki które nie pomogły po czym zabrali mnie do szpitala na oddział neurologiczny. Na izbie przyjęć zaliczyłam jeszcze wymioty i to nie jedne. W szpitalu spędziłam 3 dni, zrobili mi komplet badań, nawet tomografię z kontrastem. Diagnoza? Migrena bez aury i nadciśnienie. Cieszyłam się, nawet nie wiecie jak bardzo, że ktoś końcu się mną zajął i stara się mi pomóc.

Dostałam szereg zaleceń przy wypisie ze szpitala oraz leki. Lek na regulowanie ciśnienia krwi, który przyjmuje do dzisiaj, oraz lek wyciszająco-uspokajający, którzy przyjmują osoby ze stanami lękowymi i depresją. Przyjmowałam go około roku, wydaje mi się że pomógł bo bóli głowy aktualnie jest mniej. Lek ten jednak ma tez inne działanie, wyczula organizm z powrotem na działanie leków przeciwbólowych, i u mnie to działa, od roku jeden i ten sam lek mi pomaga a mój organizm nadal go toleruje.

Dużo jednak też pracuje sama nad sobą, leki za nas niestety wszystkiego nie załatwią. Staram się przede wszystkim mniej przeżywać każdą życiową sytuację i mniej się takimi sprawami denerwować, i to tez jak na ten moment pomaga.

Do Was mam tylko jedną prośbę – badajcie się i diagnozujcie gdy coś Was niepokoi. Bo na przykład ból głowy który trwał 10 lat jednak okazał się chorobą. Tak samo może być u Was!

Karolina

Jestem kobietą, mamą, partnerką, która dzięki temu miejscu chce pokazać siebie i to jak postrzegam otaczający mnie świat. Mam 26 lat, kochającego partnera, oraz 5 letniego, niesfornego, lecz cudownego syna.

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ja bez Imienia
3 miesięcy temu

Nie brzmi to wszystko za dobrze – taka migrena. Cieszę się, że póki co nie miałam nieprzyjemności takiej przechodzić.

Karola
3 miesięcy temu

Świetnie znam temat migreny… Od kiedy zaczęłam leczyć snem jest lepiej 🙂

Radosna
3 miesięcy temu

Ja zawsze bagatelizuje moją migrenę, więc nie jest tak silna, więc i leków nie biorę. Byłaś naprawdę w nieciekawej sytuacji.

Ewa Smaś
Ewa Smaś
3 miesięcy temu

Bardzo przydatny post! Trzeba słuchać swojego ciała i czasem przejść się do lekarza, bo bagatelizowanie problemów i łykanie leków to nie jest dobre rozwiązanie na dłuższą metę

Gabriela
2 miesięcy temu

Jakie ja mam szczęście z tą migreną, zaczyna mi się aura oczna, biorę tabletki i jest dobrze (chociaż ostatnio męczyłam się z godzinę, dopóki nie wzięłam kolejnych dwóch tabletek przeciwbólowych.